poniedziałek, 15 grudnia 2014

Święta 2014 z ILWM - Ranking Najlepszych Filmowych Choinek



Przez kilka lat prowadzenia przez nas bloga na pewno zauważyliście, że uwielbiamy Święta. Co roku staramy się umilić Wam czas oczekiwania na świąteczne obżarstwo. Opisałyśmy już wszystkie filmy świąteczne godne polecenia. Pora skupić się na innych, filmowo-kristmasowych akcentach. Dzisiaj zrecenzujemy dla Was... choinki!

Oto nasz subiektywny ranking najlepszych filmowych drzewek świątecznych.

Miejsce 8
 How the Grinch Stole Christmas / Grinch: Świąt nie będzie

plakat do filmu Grinch: Świąt nie będzie (1966)

Ozdabiający tą choinkę nie popisał się zbytnio. Poza tym, wolimy ''pulchniejsze'' wersje, a nie tak strzeliste drzewa.  Choć jak na taki wiek (bajka z 1966) to nieźle się trzyma!



Miejsce 7
Miracle on 34th Street / Cud na 34 Ulicy


Nowy Jork jeszcze zagości w naszym rankingu. ''Cud na 34 ulicy'' to klasyk. Choinkę określiłabym równiez jako styl vintage.



Miejsce 6
Home Alone / Kevin Sam w Domu


Przed krytyką tego zielonego maleństwa zastanówcie się, jak wyglądałaby ubrana przez 11-letnich Was choinka, pod okiem włamywaczy? Na pewno nie lepiej! I dlatego miejsce 6!



Miejsce 5
Christmas Vacation / W krzywym zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju


Samo drzewo może i nie zachwyca. Ale upór Chaviego Chace'a oraz towarzyszące wszystkiemu gagi sprawiły, że postanowiłyśmy dać choince Griswoldów 5 miejsce.





Miejsce 4
Elf


Film może nie jest najwyższych lotów, ale choinki prezentują się całkiem sympatycznie.




Miejsce 3
Love Actually / To Właśnie Miłość


Nie ma dla nas większej świątecznej świętości niż oglądanie (po raz setny) To Właśnie Miłość. A świerkowe akcenty dodają produkcji jeszcze więcej charakteru. I nie wazne, czy jest to ultra-wysoka choinka w centrum handlowym, czy okazałe drzewko premiera, czy też świerk za plecami Alana Rickmana. Uwielbiamy je wszystkie. 




Mało tu choinki, ale nie mogłyśmy nie przemycić gdzieś naszej ulubionej sceny.

Miejsce 2
Listy do M


Trzeba przyznać, że polska produkcja nie szczędziła nam widoku świątecznych drzewek. Jedno z nich uratowało życie Piotrowi Adamczykowi, dlatego - z sympatii dla drzewka - nie mogłyśmy nie wyróżnić bohaterskich choinek.


Na miano najładniejszych w filmie  zasługują natomiast choinki Agnieszki Werner:


Miejsce 1
Home Alone 2 / Kevin Sam W Nowym Jorku


Nie mogło być inaczej! Nowy Jork to nasze miejcie numer jeden na liscie ''Must See''. Co roku z uwielbieniem patrzymy na zdjęcia najpopularniejszej na świecie choinki i cieszymy się, ze twórcy filmu myślą podobnie :) 





piątek, 12 grudnia 2014

Minirecenzja: Lewiatan


Gatunek: Dramat
Produkcja: Rosja
Rok: 2014
Reżyseria: Andriej Zwiagincew
Scenariusz: Oleg Negin, Andriej Zwiagincew

Kola, jego młoda żona Lila i syn Roma stają w obliczu emisji z własnego domu. Z pomocą znajomego prawnika Kola walczy ze skorumpowaną strukturą władzy (Filmweb).

Historia prywatnych problemów głównego bohatera i jego rodziny to w rzeczywistości pretekst do przedstawienia zgniłej struktury Rosji. Bezsilność zwykłych ludzi i bezwzględność rządzących mogą skłonić widza do niejednej refleksji. "Lewiatana" lepiej oglądać z wypoczętym umysłem, bo po seansie na pewno już taki nie będzie. 

Śledząc filmy Smarzowskiego miałam wrażenie, że jest on mistrzem w obnażaniu wad i kompleksów rodaków, że naprawdę trudno byłoby przelać jeszcze więcej litrów alkoholu na metr taśmy filmowej. Jak się okazało, Zwiagincew podjął wyzwanie i w "Lewiatanie" pokazał nie tylko morze, ale cały potop wódki. Ciężko się na to patrzy, naprawdę ciężko... 

Trudny temat, szare obrazy i brak możliwości (całe szczęście!) identyfikowania się z bohaterami sprawiły, że seans "Lewiatana" był najbardziej przytłaczającym w trakcie Festiwalu Kamera Akcja, na którym miałyśmy okazję go obejrzeć. Na minus działa również czas trwania filmu - ponad 2 h z powodzeniem można by skrócić o kilka dłużących się, raczej zbędnych scen.

Dziś cały świat usłyszał, że "Lewiatan" otrzymał nominację do Złotych Globów. Jestem przekonana, że nasza "Ida" jest bezpieczna, bo - chociaż tematyka zdecydowanie inna i porównując te dwa tytuły trzeba być bardzo ostrożnym - to przyjemność z jej oglądania jest nieporównywalnie większa!


  • poniedziałek, 8 grudnia 2014

    Minirecenzja: Karuzela

    Patrzę na plakat i chce mi się płakać...
    Węży nie wystarczy w tym roku

    Gatunek: Dramat obyczajowy 
    Produkcja: Polska
    Rok: 2014
    Reżyseria: Robert Wichrowski
    Scenariusz: Robert Wichrowski

    O czym: Wieloletnia przyjaźń dwóch przyjaciół przechodzi kryzys, kiedy obaj zakochują się w tej samej kobiecie -> Taki genialny opis można znaleźć na Filmwebie. Kto by pomyślał, że przyjaciele się przyjaźnią. I mniejsza o to, że to nie kryzys jest w "Karuzeli" najważniejszy...

    Wichrowski, próbując się nieco oderwać od polskich seriali ("Na Wspólnej", "BrzydUla", "Komisarz Alex" i takie różne), postanowił przenieść "Braci" Jima Sheridana do polskich realiów. Jest więc wojna, są żołnierze, jest kobieta, miłość i przyjaźń silniejsza od braterskiej. 

    Najgorszy w "Karuzeli" jest fakt, że to straszny średniak. Niby nie ma w filmie wielu żenujących scen, ale całokształt stanowi mdłą papkę, którą można szybko przełknąć i jeszcze szybciej zapomnieć, że się cokolwiek konsumowało. Nie pomaga też to, że już po kilkunastu minutach oglądania naprawdę wybitnie ciężko byłoby się nie domyślić, co za moment spotka bohaterów i jakie zobaczymy zakończenie.

    Słabe wojenne plenery ze słabymi wybuchami. A nie, właściwie to wybuchy to za duże określenie. 

    Całkiem ciekawa obsada. Mało znani, serialowi aktorzy udowodnili, że zasługują na awans.

    Nie zachęcam do oglądania, nuda i nijakość są w kinie najgorsze. Już ciekawiej ogląda się gniotki, wywołujące uśmiech na twarzy. Chociaż ich nadmiar jest dla mnie strasznie męczący, to przynajmniej nie zapominam o nich już dzień po seansie.