wtorek, 9 lipca 2019

BLOGERSKIE PODSUMOWANIE CZERWCA 2019



Kino w czerwcu mogło stać się nie tylko miejscem doskonałej rozrywki, klimatyzowane sale niosły ochłodę przy temperaturze powyżej 35 stopni. Zwrócicie uwagę, że niektóre filmy sprawiły, że krew nam się zagotowała (Oszustki) z gniewu. Jedną z najlepszych pozycji okazała się ''Laleczka'', co jest nie lada zaskoczeniem w podsumowaniu z tego miesiąca :) Nie przedłużając:


X-Men: Mroczna Phoenix

Znalezione obrazy dla zapytania X-Men: Mroczna Phoenix

MICHAŁ: Oto film, który miał zakończyć FOXową przygodę „iksmenuf” – krytycy zgnoili obraz totalnie, trailery nie wróżyły nawet przeciętnej produkcji… A co się okazało? Moim zdaniem „Mroczna Phoenix” to kino naprawdę niezłe! Owszem, do pełni szczęścia wiele zabrakło, jednak nie mogę powiedzieć, że się nudziłem, że mi się w kinie dłużyło. Nieźle się bawiłem, akcja mnie wciągnęła, ba, nawet drewniana Turnerowa mnie nie wkurzała! Owszem, potencjał komiksowej „Mrocznej Phoenix” znów (choć o „Ostatnim Bastionie” chciałbym w końcu móc zapomnieć) nie został wykorzystany, jednak twórcy, pomimo masy problemów, oddali w nasze ręce dzieło, które się broni. Aktorzy dają radę, muzyka daje radę, efekty specjalne dają radę – gdyby dopracować scenariusz byłoby już naprawdę świetnie…


Rocketman

Znalezione obrazy dla zapytania rocketman

AGATA: Czuję się, jakby 99% publiczności widziało zupełnie inny film, niż ja. Zewsząd słyszę piski zachwytu, których kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. I tak, wiem doskonale, że to musical, więc rządzi się on nieco innymi zasadami, niż klasyczne kino biograficzne, no ale błagam – w którym miejscu były te fenomenalne i wbijające w fotel sceny? Poprawnie poprowadzona fabuła to jeszcze nie powód, by nazwać film arcydziełem. Najbardziej nie rozumiem jednak, jak tak niedbale ucharakteryzowany główny bohater może być nazywany wierną kopią oryginału. Czytałam nawet o niemożliwości odróżnenia Egertona od Johna! No serio? Gdyby odchudzić Eltona o ładnych kilkanaście (dziesiąt?) kilogramów oraz zmniejszyć mu tę jego charakterystyczną i wyraźną szczerbę między zębami, to może faktycznie można by zacząć mówić o jakimś podobieństwie między panami. A tak... recenzje są po prostu śmieszne.

MICHAŁ: Totalnie nie rozumiem gloryfikowania tego filmu. Po przeszło kilkudziesięciu dniach od seansu kompletnie nic z tej produkcji nie pamiętam, żadna scena nie wbiła mi się w pamięć. Miała to być musicalowa, pozbawiona cenzury, opowieść o Eltonie, a wyszła mdła i nudna historyjka, w której wszystkie utwory zostały zgwałcone przez aktorów (tak okrutnego wycia dawno nie słyszałem). Najgorsze jest jednak to, że tak lubiany przeze mnie Taron Egerton, totalnie nie przemówił do mnie jako Elton – bez charyzmy, w beznadziejnej charakteryzacji, a na dodatek strasznie nijaki. Czy film ma zatem jakieś plusy? Tak, zdjęcia, kostiumy i masę kolorów, które jako jedyne tak naprawdę ukazują, że to historia Eltona. Mam nadzieję, że doczekam się kiedyś lepszego filmu poświęconego tej ikonie muzyki.


Królowa Kier

Znalezione obrazy dla zapytania królowa kier

AGATA: Męczący seans, ale na szczęście męczący z sensem. Wielopłaszczyznowość psychiki bohaterów wymagała tego, by film trwał i trwał i trwał... i chociaż normalnie zaczęłabym wiercić się w fotelu od tak wielu dłużyzn, to jednak w tym przypadku udało mi się w skupieniu śledzić kolejne sceny. Szanuję aktorów za odwagę, bo przygotowanie kilku bardzo realistycznych scen erotycznych nie mogło być łatwe ani dla dojrzałej Trine Dyrholm, ani tym bardziej dla Gustava Lindh rocznik ’95.

EWA: Chłodny, ciężki, niemoralizujący film o skomplikowaniu ludzkiej psychiki oraz emocjonalnych potrzebach każdego z nas. Trine Dyrholm tworzy wspaniałą kreację kobiety-modliszki, która manipuluje swoim otoczeniem, domem, wykorzystując prawdę oraz kłamstwa w taki sposób, aby utrzymać pozory normalności i szczęśliwości. Ciężko się ustosunkować wobec tej postaci moralnie. Z jednej strony widzimy jej hipokryzję, egotyzm i zło, które wyrządza, z drugiej - współczujemy braku emocjonalnego wsparcia ze strony męża czy konieczności dopasowania się do grupy społecznej, do której należy. Doskonały portret psychologiczny silnej kobiety, która przekracza kolejne granice próbując nie spotkać się ze ścianą.


Milcząca rewolucja

Znalezione obrazy dla zapytania milczaca rewolucja

AGATA: Chyba najmniej rozpoznawana premiera miesiąca i to boli najbardziej. [Dlatego po opis fabuły zapraszam na filmweba]. Właśnie na takie filmy uczniowie powinni być ciągani tabunami do kin. I właśnie takich postaw, jakie możemy w nim obserwować, wszyscy powinniśmy się nauczyć. Wolałabym nawet pominąć kwestię patriotyzmu, sama doskonale wiem, że o niego niesamowicie ciężko ostatnimi czasy, ale chodzi mi przede wszystkim o wypracowanie w sobie (i to koniecznie już w wieku młodzieńczym) pewnych rzadko spotykanych, ale pięknych cech charakteru. Zaangażowanie w sprawę, lojalność, konsekwencja, słowność, odwaga, poczucie godności i brak obojętności – to one wyróżniają bohaterów filmu. Cudo i balsam dla duszy, nawet pomimo licznych, naprawdę smutnych i skłaniających do refleksji scen. Poza tym, doskonała ekipa młodych aktorów. Bezapelacyjnie mój TOP1 czerwca.


Godzilla II: Król Potworów

Znalezione obrazy dla zapytania godzilla 2 król

MICHAŁ: „Godzillę” z 2014 roku uważam za jeden z najlepszych filmów poświęconych temu legendarnemu potworowi, stąd też cholernie mocno oczekiwałem na sequel tej produkcji. Trailery zapowiadały nam przecudne audiowizualne arcydzieło, a otrzymaliśmy… patologiczną parodię opowieści o legendarnym stworze. W pewnym momencie dostałem już takiej głupawki, że nie mogłem się uspokoić – gorzej dla twórców, że było to w momentach, gdy miało być śmiertelnie poważnie. W tym filmie wyróżnić można jedynie efekty specjalne, które w czasie bitew potworów są naprawdę kapitalne! Ależ to pięknie wygląda! Szkoda, że na tym kończą się zalety tej produkcji… Scenariusz pisał jakiś niedorozwinięty kamień znaleziony przy drodze, postacie ludzkie to najwięksi debile w historii kina (serio, większych debili nie znajdziecie w „Kac Wawie”), „bohaterowie” przechodzący przemianę w 15 sekund to tu norma (i nie to, że jakieś wydarzenia na nich wpływają, że ktoś przekonuje ich do swoich racji – oni przechodzą przemiany ot tak. Np.: W TEJ SAMEJ SCENIE postać Marka w pierwszym zdaniu nawołuje, by zabić Godzillę, a w kolejnym zdaniu stwierdza, że Godzilla jest super i go nie zabijajmy – takich patologii jest tu od groma!), a Serizawa mówiący w KAŻDYM zdaniu „Gojira” wywoływał salwy śmiechu w IMAXie (nie przesadzam, postać Watanabe autentycznie w każdym z dwustu zdań wypowiada słowo „Gojira” – kto to pisał?!). Brakuje słów, by opisać moją, lekko mówiąc, irytację tym, co działo się na ekranie. Tu nic nie miało sensu! Ok, może jakby faktycznie walki potworów wyciągnięto na pierwszy plan, przymknąłbym oko na wątki ludzkie – ale, do jasnej cholery, to wątki ludzkie są tu na pierwszym planie! A jak przez przeszło dwie godziny ogląda się debili, którzy autentycznie wkur.iają, to ma się dosyć… Po tym seansie cholernie obawiam się o poziom „Godzilla vs Kong” – oby to się jednak udało…

AGATA: Szłam świadomie na głupotki i dostałam ich całe mnóstwo. Jeden z minusów leci za to, że owe bzdury zostały bardzo koślawo zagrane. Millie Bobby Brown wyrasta na zmanierowaną gwiazdeczkę, której wydaje się, że jest dojrzałą aktorką. Efekt śmieszności osiągnięty. Szkoda, bo kiedyś tlił się w niej piękny talent.


Men in Black: International

Znalezione obrazy dla zapytania men in black international

MICHAŁ: Czy bez Willa Smitha i Tommy’iego Lee Jonesa da się stworzyć dobry film o „Facetach w Czerni”? Gray udowodnił, że tak! Sporo czytałem o problemach na planie, o zbyt mocnej ingerencji producentów, o tym, że Hemsworth i Thompson zatrudnili swoich scenarzystów, by im przepisali fatalne dialogi, które „oryginalnie” otrzymali… Ale wiecie co? To jest praktycznie niewidoczne na ekranie! Szedłem na seans zmęczony po ciężkim dniu w pracy, w cholernym upale, a seans spowodował, że odżyłem, że zyskałem energii. Bawiłem się przednio, śmiałem się od groma, śmiało mogę stwierdzić, że „International” jest filmem lepszym od „dwójki” i „trójki”! Owszem, można mieć zastrzeżenie co do banalnej intrygi, jednak trio Hemsworth-Thompson-Pionkuś w pełni rekompensują braki scenariuszowe. Między Chrisem a Tessą widzimy tą samą chemię znaną z „Thor: Ragnarok” – nie trzeba zatem dodawać, jak wspaniale ogląda się ich także i w filmie Graya. Wspomniany Pionkuś to zaś genialnie wykreowany, cholernie zabawny kosmita, który towarzyszy naszemu duetowi – to od seansu „International” jeden z moich ulubionych bohaterów tego roku! Masa humoru, fajne efekty specjalne, bohaterowie których się po prostu lubi – to naprawdę dowcipne, lekkie, wakacyjne kino!

AGATA: Zabawne i bardzo proste kino zapewniające udaną, dwugodzinną rozrywkę, po której niewiele zostaje w pamięci. Dziwnie byłoby jednak wymagać w przypadku tej produkcji czegoś innego. Jeśli kiedyś nasunie Wam się pytanie (a jestem pewna, że tak będzie prędzej, niż później) w stylu „Co by tu dziś lekkiego obejrzeć, ale takiego bez odruchów wymiotnych i do kotleta”, to tegoroczne MiB będzie jak znalazł.


Tajemnice Joan

Znalezione obrazy dla zapytania tajemnice joan

AGATA: Niezwykle ciekawa historia podana w mdły, pozbawiony jakiegokolwiek dreszczyku emocji sposób. Skupienie się (prawie wyłącznie!) na melodramatycznej stronie opowieści nie wyszło produkcji na dobre. Zatem, aby troszeczkę poznać tę fascynującą bohaterkę, trzeba będzie znaleźć lepsze źródła informacji. Chyba, że faktycznie nie zaistniały inne, poza melodramatycznymi, przesłanki skłaniające ją do działania. Co by było jeszcze smutniejsze, niż smętny scenariusz. Najmocniejszym punktem Tajemnicy jest świetna obsada pierwszo- i drugoplanowa.

MICHAŁ: Potencjał tej historii był niesamowity, tu chyba wszyscy się zgodzimy. Twórcom zaś prawie udało się ten potencjał wykorzystać. Dlaczego „prawie”? Cóż… W filmie tym niesamowicie irytowały mnie dialogi – są niezwykle sztuczne, przygotowane chyba dla jakiegoś robota, a nie dla postaci ludzkich. Strasznie się ich słucha i mocno wpływają na odbiór tego dzieła. Szkoda, że nie zostały dopracowane, bo aktorsko film jest fenomalny, muzyka jest wspaniała, zdjęcia niesamowite. Przeskoki akcji zastosowano w idealnych momentach, fabuła prowadzona jest niezwykle inteligentnie. „Tajemnice Joan” to kino naprawdę dobre, któremu do wielkości zabrakło lepszych kwestii wypowiadanych przez bohaterów. Szkoda, bo to kameralne kino mogło mocno namieszać w 2019 roku.


Krew Boga

Znalezione obrazy dla zapytania krew boga

MICHAŁ: Jeśli przeczytaliście gdzieś, że nie jest to kino dla każdego, to także się pod tym podpisuję. Film Konopki jest niezwykle intensywny, brutalny, a jednocześnie cholernie dziwny i „przerażający”. Siedziałem na sali wpatrzony w ekran, nie mogłem oderwać od niego wzroku. W Polsce nigdy nie powstał film, który był tak wybitny od strony audiowizualnej! Filtry na obrazie, praca kamery, częste zbliżenia, niezwykła ścieżka dźwiękowa – no szczenna autentycznie opada! Sama historia opowiedziana przez reżysera miała ogromny potencjał i potencjał ten był wykorzystywany przez większą część projekcji. Fabuła wciąga, widz ma rozkminę, co się dzieje, co się zaraz stanie. Szkoda tylko, że ostatnie kilkanaście (no, może dwadzieścia) minut mocno rozczarowuje. Finał kompletnie nie połączył mi się z całą resztą seansu, był trochę oderwany od przebiegu zdarzeń, wyglądał jakby dopisał go inny scenarzysta, który nie znał całości historii. Nie zmienia to jednak faktu, że „Krew Boga” to kino, jakiego w Polsce jeszcze nie było i według mnie Konopka zasługuje na olbrzymie słowa uznania. Choć podejrzewam, że „typowy zjadacz popcornu” z projekcji nic nie zrozumie albo wyjdzie po dziesięciu minutach… To kino bardzo specyficzne.

AGATA: Oraju co za zdjęcia! Polska filmografia wzbiła się na wyżyny w tej dziedzinie! Należę również do nielicznego grona zwolenników scenariusza. No może poza finałowymi scenami, bo przyznam szczerze – nie ogarnęłam motywu. Zatem serdecznie zapraszam wszystkich, którzy mają już ten seans za sobą, do burzliwej, spojlerowej dyskusji. A pozostałe grono serdecznie zapraszam do zapoznania się z tym dziełem, bo tak – dla oczu jest to niekwestionowane dzieło oraz przykład rewelacyjnego rzemiosła. Będę rzucać tym tytułem w twarz każdego osobnika, który zacznie smęcić na polskie kino i to, że u nas robi się „wyłącznie beznadziejne komedie romantyczne”. Ocena 7/10 może wydawać się po tych wszystkich ochach i achach zaniżona, ale niestety – dość kijowy dźwięk oraz wspomniany finał, którego nie kupuję, również mają spory wpływ na odbiór całości.


 Laleczka

Znalezione obrazy dla zapytania laleczka

MICHAŁ: Największe zaskoczenie tego miesiąca! Szedłem na ten film pełen obaw, a wyszedłem zachwycony. Więcej Wam powiem: na „Laleczce” byłem w kinie już DWA razy i na obu seansach bawiłem się wspaniale. Klevberg oddał w nasze ręce świetną komedię z elementami horroru – dzieło to nie tylko bawi, ale i doskonale obrazuje… współczesną cywilizację ślepo zapatrzoną w cuda techniki. Chucky mówiący głosem Marka Hamilla to prawdziwa petarda (wybitny dubbing!), Aubrey Plaza daje aktorski popis (szkoda, że większość aktorów nie stara się tak w takich produkcjach!), a obsadę dziecięcą dobrano perfekcyjnie (wybitny casting – między dzieciakami jest zajebista chemia, którą aż czuć na sali). Jest zabawnie, jest brutalnie, jest świetnie! Pozostaje mieć nadzieję, że jak moda na rebooty nie minie, to rebooty te będą wyglądać jak „Laleczka”. No i oczywiście posłuchajcie sobie genialnego utworu „The Buddi Song” – lepszej piosenki filmowej w tym roku nie będzie! Biegiem do kin!

EWA: Świetny slasher w klimacie lat 80. będący ukłonem w kierunku klasyka. Sporo tutaj czarnego humoru, świadomego kiczu, jednak wszystko osnuto trochę opowieścią niczym w "Black Mirorr". Wykorzystanie nowoczesnych technologii w przypadku tej historii sprawdziło się bardzo dobrze, sensownie przenosząc ją do współczesności. Świetni młodzi aktorzy wcielające się ciekawe postaci na kolejny atut filmu. Twórcy skupiają się na opowiedzeniu ich historii, robią coś więcej niż tylko wprowadzenie opowieści przez naszkicowanie bohaterów oraz sytuacji, aby móc jak najszybciej ich po kolei zabijać. Rewelacyjnie także sprawdził się zabieg obdarzenia bohaterów w pewną popkulturową wiedzę (chociażby też to, że pewnego wieczora oglądają "Teksańską Masakrę Piłą Mechaniczną") - wiedzą, co to bunt robotów i oglądają horrory, więc łatwiej im połączyć kawałki w całość niż dorosłym. Poszłam niepewnie za poleceniem Michała, a bawiłam się wybornie!

MONIKA: Moim zdaniem jest to największe pozytywne zaskoczenie miesiąca! Siedząc w sali kinowej przeniosłam się w czasie do pierwszych seansów ''Gęsiej Skórki', czy ''The Ring'', który oglądaliśmy z bratem w tajemnicy przed babcią. Poza refleksjami: ''Kurła, kiedy to było?'' pojawiła się też taka, że rzeczywiście dzieciaki do tego filmu wybrali świetnie.


 Oszustki

Znalezione obrazy dla zapytania oszustki


MICHAŁ: Czasem brakuje mi słów, by opisać gunfo jakie przyszło mi obejrzeć. „Oszustki” to właśnie tego typu „dzieło”. Nie ma tu niczego, co mógłbym wyróżnić, tu wszystko jest totalnie żenujące i wkur.iające. Oglądanie tej „produkcji” to prawdziwa droga przez mękę – wolałbym umrzeć poddany „krwawemu orłowi” niż jeszcze raz oglądać to ścierwo. Hathaway, why, kur.a, WHY?!

EWA: Jedna ze słabszych produkcji komediowych, jaką widziałam w ostatnich miesiącach. Czerstwe, nieśmieszne żarty to clue niepowodzenia całej produkcji, której nie ratują nawet dobre aktorki. Chociaż postacie obu kobiet są dość interesujące, to scenariusz nie potrafi tego wykorzystać, ucinając im skrzydła już na samym początku akcji. Spore rozczarowanie i nie widzę powodu, aby jakikolwiek widz po ten film sięgał.

AGATA: Humor na poziomie kibla i nic więcej nie jestem w stanie dodać. Bo jak można poniżać się dla takich ról? Naprawdę nie sądzę, że występ w TYM był jakąś super opłacalną imprezką. Nadal jednak dzieje się w Oszustkach nieco lepiej, niż w Kac Wawa (to taki mój wyznacznik poziomu szamba w kinie) daję więc wygórowane 

MONIKA: Komedia z Rebel Wilson, czy to może nie wyjść? Czy widząc zwiastun, w którym udaje worek do śmieci, nie mieliście wrażenia, że dawka humoru, będzie taka, że dniami będziecie do siebie dochodzić? Niestety. Film, na który autentycznie czekałam zażenował mnie równie bardzo jak hymn USA śpiewany przez Godlewską. Od pierwszych scen niedorzeczność osiąga niebezpieczny poziom, później nic, tylko modlić się o koniec.
P.S Jeżeli znajdziecie frajera, który przelał by komuś kasę, bo ta osoba obieca mu powiększone piersi laski ze zdjęcia (jak to brzmi?! twórcy nie ogarnęli, że to nie ma najmniejszego sensu?!) to BŁAGAM podajcie mu mój numer konta.


Ma

Znalezione obrazy dla zapytania film ma 2019

MICHAŁ: Kolejna rzygowina w tym miesiącu. Serio, kto dał na to kasę? To już na poziomie „scenariusza” musiało być gunfem! A to jeszcze ktoś zrealizował… Czasem się zastanawiam, dlaczego nie mam nawyku wychodzenia z kina, jak coś mnie irytuje. Zawsze chcę obejrzeć film do końca, nawet jak się wściekam. Na „seansie” tego ścierwa powinienem opuścić salę po kilku minutach, miałem już serdecznie dość idiotyzmów tego gniota, a mimo to dotrwałem do końca. A dotrwałem po to, by zobaczyć najbardziej idiotyczny finał filmu, jaki widziałem… „Ma” to kupa, której nie dotykajcie nawet kijem. Spencer, why, kur.a, WHY?!


Kobieta idzie na wojnę

Znalezione obrazy dla zapytania kobieta idzie na wojne

AGATA: Kolejny jasny punkt w moim filmowym kalendarzu z tego miesiąca. W magicznej Islandii nietrudno znaleźć cudne plenery, ale równie cudowne pokazanie ich na dużym ekranie, to przecież zupełnie odrębna historia. Tutaj wypadło to wyśmienicie. A teraz przechodzę do spojlerów, bo nie mogłam się powstrzymać :D Jestem w szoku, ale bardzo podobał mi się pomysł na muzykę. Zespół oraz chór aktywnie uczestniczący w akcji, to rzadko spotykany, iście teatralny pomysł, który może być zbyt ciężkostrawny zwłaszcza w tak przyziemnej fabule. Ogółem, negatywne nastawienie do tego typu zabiegów jest dla mnie naprawdę totalnie zrozumiałe, jednak - nie tym razem! Być może  za sprawą świetnie nagranego dźwięku oraz dobrego nagłośnienia w kinie, odbiór był tak przyjemny dla uszu. Nie wiem, nieważne, wyszłam mega zadowolona. A tytułowa wojna, na którą wybiera się kobieta, dotyczy nie tylko sprawy uwypuklonej w zwiastunie i na plakacie. Daję też plusa za myk wykorzystany w finale i tak z perspektywy czasu przyznaję, że mogłam się tego spodziewać, ale cóż – no nie spodziewałam się. Jednak tego spojlera już Wam daruję.


Petra

Znalezione obrazy dla zapytania petra film 2019

EWA: "Petra" to powolne tempo narracji w kontrze do dobrze napisanego, obfitujacego w zwroty akcji i trzęsienia ziemi w życiu bohaterów. Ciężki klimat świata, do którego jesteśmy wprowadzeni, nie przywodzi na myśl słonecznej Hiszpanii, tylko zimno, chłód, ciągle komplikacje. Perfekcyjnie poprowadzona narracja, przedstawienie nienaturalnych i anormalnych relacji między bohaterami powodują, że trudno nie oglądać tego obrazu jak rasowego thrillera.


Anna

Znalezione obrazy dla zapytania anna film 2019

MICHAŁ: Luc Besson powraca i, o dziwo, powraca w wysokiej formie! „Anna” to świetnie nakręcone kino akcji, które idealnie sprawdza się w kategorii „odmóżdżacz”. Na ekranie dzieje się wiele i to dzieje się niezwykle efektownie (sceny akcji są fenomenalne – zwłaszcza rozpierdziel w restauracji robi wrażenie). Besson zadbał nie tylko o sceny akcji, ale również wplątał widzów w labirynt fabularny – kto jest zdrajcą, kto kogo chce zabić, dla kogo pracuje tak naprawdę Anna? I owszem, finału możemy się domyślić, zwroty akcji też bywają schematyczne, jednak przez ilość twistów i zawiłość postaci Anny, w pewnym momencie naprawdę wątpimy, czy dobrze rozgryźliśmy, że nic tu nas finalnie nie zaskoczy. Trzeba również przyznać, że gdyby nie Sasha Luss ten film mógłby się nie udać. Besson znalazł dla siebie idealną Annę – wysportowana, odpowiednio stonowana modelka, która naprawdę mogłaby być ostrą zabójczynią. Wątpię, by ta dziewczyna jeszcze gdzieś nam błysnęła, ale za „Annę” należą się jej ogromne brawa! Panie Besson, oby więcej takich filmów!

AGATA: Naprawdę udany odmóżdżacz, idealny do łyknięcia w wolne, wakacyjne popołudnie. Świetnie zrealizowane i bardzo dynamiczne sceny walk powinny zadowolić nawet zagorzałych fanów gatunku, ale jak na moją odporność, to były trochę zbyt drastyczne i dokładne. Duży plus za liczne zwroty akcji, przez co Besson uniknął dłużyzn i rozwleczeń w fabule. Najjaśniejszym punktem jest zdecydowanie Sasha Luss, wcielająca się w tytułową Annę. Jej bitch face od kilku dni wisi na liście moich ulubionych. Warto też dodać, że jest ona kolejnym dowodem na to, że obecnie w świecie modelingu pracują zdolne, zdeterminowane dziewczyny, które posiadają wiele talentów.


Sekretne życie zwierzaków domowych 2

Znalezione obrazy dla zapytania sekretne życie zwierzaków domowych 2

MICHAŁ: To jeden z nielicznych przypadków, gdy sequel… jest o wiele lepszy od części pierwszej! „Dwójka” to świetna, błyskotliwa i niezwykle zabawna jazda bez trzymanki, skierowana jednak dla starszego widza – dzieciaki zaśmieją się na paru akcjach, dorośli będą mieli ubaw przez całą projekcję. Wielką robotę robi tu fenomenalny dubbing, który bezsprzecznie można ustawić obok takich klasyków jak polskie teksty z filmów „Epoka Lodowcowa” czy „Shrek”. Owszem, fabuła niczego nowego do historii kina nie wnosi, ale „Sekretne życie zwierzaków domowych 2” to kapitalna, wakacyjna pozycja. Zapraszam do kin!

AGATA: Mnóstwo śmiesznych akcji i tekstów, całkiem ciekawa historyjka oraz 100-procentowo czarny charakter plus równie czarne poczucie humoru. Jak na osobę, która nie jest hiperfanką animacji, ani tym bardziej zwierząt domowych, to wyszłam z kina nadspodziewanie zadowolona.


Polaroid

Znalezione obrazy dla zapytania polaroid film 2019


MICHAŁ: Jak pomyślę, że za ten film odpowiadał reżyser „Laleczki” to aż nie mogę w to uwierzyć. Tam otarł się prawie o arcydzieło, a tu zaatakował nas śmierdzącą kupą. „Polaroid” to typowy „horror” ostatnich lat – nie będziecie się bać, będziecie się jedynie irytować, że to oglądacie. Nic tu nie ma sensu, bohaterowie to debile, a wyjaśnienie zagadki jest po prostu żenujące pod każdym względem. „Polaroid” ratuje jedynie początkowa scena, która daje nadzieję na fajne kino. Szkoda, że ta nadzieja tak szybko umarła…


Ja teraz kłamię

Znalezione obrazy dla zapytania ja terAZ KLAMIE 2019


MICHAŁ: Dziwny i specyficzny to film, jednak nie w moim stylu. Owszem, doceniam zwroty fabularne i POMYSŁ na prowadzenie akcji – szkoda, że jednak w ostatecznym rozrachunku to właśnie scenariusz zawiódł najbardziej. Film ten mógł zamknąć się w maksymalnie godzinie, jednak został strasznie przeciągnięty, stąd często na projekcji ziewałem. Akcja widziana z trzech perspektyw była dobrym pomysłem, jednak w moim odczuciu reżyser słabo nam te perspektywy ukazuje – brakuje pazura tym historiom. Pochwała zdecydowanie należy się scenografom – futurystyczno-oldskulowa stylistyka wyszła tu na dobre. Potencjał był, jednak nie został wykorzystany. Szkoda.
agata: Charakteryzatorzy, scenografowie i ludzie odpowiedzialni za szukanie lokalizacji oraz plenerów musieli bombastycznie bawić się podczas pracy nad tym filmem. Rewelacja, że efektem tej zabawy jest świetnie wykonana robota. Niestety, fabuła bardzo kiepska oraz przynudnawa, a ilość topowych polskich aktorów nie idzie w parze z jakością ich gry, przez co odbiór filmu zaobfitował w całe mnóstwo skrajności. Mimo wszystko, warto mieć ten seans za sobą. Gorąco polecam przekonać się samemu, co to za oryginalne dziwadełko.

I to by było na tyle! Poniżej tabela z naszymi ocenami:







sobota, 2 marca 2019

Co oglądali blogerzy w minionym miesiącu?



Tym razem jest nas niewielu, ale za to zadziałaliśmy bardzo szybko. Zapraszamy na kolejny wpis z tego cyklu :)

ANIOŁ


Ewa: Ortega tworzy swego rodzaju kryminalną baśń za sprawą obranej stylistyki. Portretuje seryjnego mordercę nie skupiając się na samych jego zbrodniach, a na emocjonalnym podejściu Carlosa, zabójcy, do popełnianych czynów. Bowiem Carlos, mimo dobrego wychowania, bogobojnych rodziców, urodził się jako złodziej, który zdolny jest do wszystkiego. Odbieranie życia to dla niego pstryknięcie palcami, jak coś, do czego ma całkowite prawo - jak do wszystkiego innego na świecie także. Świetnie to podkreśla gra aktorska Lorenzo Ferro, wcielający się w głównego, tytułowego bohatera. Choć dla niektórych seans może być drogą przez mękę z powodu "dłużyzn", daję okejkę przede wszystkim za klimat oraz skupienie się na poczuciu wolności Carlosa, które było motorem napędowym wszelkich jego działań. Och, i ta muzyka - strzał w dziesiątkę!

Michał: Film widziałem przedpremierowo w styczniu i w zasadzie nic, prócz muzyki, z niego nie pamiętam. Typowy przeciętniak, który stylizowany jest na kino festiwalowe. Ciągnie się to, wlecze, choć, z tego co pamiętam, początek nie był jeszcze tak nijaki. Gdyby nie soundtrack byłaby totalna padaka – a tak może nawet komuś się to spodoba.

Agata: Teoretycznie zakrawa o thriller, a w dodatku biograficzny (wow!!), a mimo tego zdychałam z nudy. To, co lubię u Almodovara – najgorzej, że nie potrafię sprecyzować co... po prostu całokształt klimatu - u Ortegi stało się katorgą. 



MIA I BIAŁY LEW



Agata: Bardzo ważny temat poruszony w filmie (hodowla lwów, jako "zabawek" na polowania bogaczy) troszkę niknie w całokształcie infantylnej opowieści naszpikowanej głupotkami. Jednak, jako że mamy do czynienia z kinem familijnym, można na to przymknąć oko. Fantastycznie, że obraz ten kręcono aż trzy lata! Od razu widać, że dorastanie i wiążące się z tym metamorfozy aktorów, to nie efekt pracy charakteryzatorów, a po prostu natury. Nie mam też pojęcia, jak to możliwe, ale filmowa Mia i jej biały, drapieżny przyjaciel naprawdę zagrali zgrany, przyjacielski duet. Podobno bez wykorzystania komputerowych efektów specjalnych. A zdjęcia Afryki - piękne!



GREEN BOOK



Ewa: Takie feel good movies to mogę oglądać całe życie! Zapomnijmy na chwilę, że "Green book" został zaprojektowany idealnie pod złotą, hollywoodzką statuetkę, i pozachwycajmy się chwilę grą aktorską. To nie scenariusz, a Viggo Mortensen oraz Mahershala Ali "robią" ten film. Ali perfekcyjnie ukazuje wewnętrzne rozstrojenie swojej postaci oraz brak przynależności, Mortensen - wrażliwość, paradoksalną subtelność, głośnego Włocha. Zabawny, wykalkulowany, mistrzowsko zagrany film o rasizmie i przynależności klasowej, który wprawi Was w zachwyt.

Michał: Jeśli patrzeć przez pryzmat ostatnich zwycięzców najważniejszej kategorii żenującej nagrody zwanej Oscarami, film Farrelly’iego jest najlepszym tryumfatorem od lat. To ciepłe, przyjemne kino, które naprawdę dobrze się ogląda. Potężna w tym zasługa Viggo Mortensena (mniej Aliego, który gra Aliego) oraz kapitalnego humoru. „Green Book” to, po prostu, bardzo dobrze opowiedziana historia o przyjaźni od której aż cieplej robi się na serduszku. Nie zmienia to jednak faktu, że za dwa/trzy lata, o tej produkcji, już zapewne pamiętać nie będę.

Monika: FILM MIESIĄCA! Przed seansem przeczytałam gdzieś, że jest: ”uroczy”. I zgadzam się! Wiele razy w trakcie seansu ma się ochotę zrobić: “aaaawwwwww”. Uwielbiam takie filmy, to był totalnie mój humor! Czas zleciał szybko, jak na świetnym spotkaniu z przyjaciółmi. Odkąd wróciłam z kina polecam wszystkim.

Agata: Bite dwie godziny podziwiania kunsztu Viggo Mortensena <3  Poza tym, mam bliżej niezidentyfikowaną słabość do kina drogi, nic więc dziwnego, że i tym razem odjechałam razem z bohaterami. Przesympatyczny seans.



FAWORYTA



Michał: Kolejny przehajpowany film Lanthimosa. Robią z tego Greka jakiegoś mesjasza, a kolo jest totalnie przeciętnym reżyserem, który raz może i zachwycił, potem jednak zaczął odcinać kupony. „Faworyta” to bzdurny film o niczym, który nie dostarcza żadnych emocji. Najzabawniejsze w tej produkcji jest to, że wychwala się absolutnie słabiutką Colman, podczas gdy na ekranie najlepiej radzi sobie Rachel Weisz (choć to i tak nie jest jej najlepsza rola). „Faworyta” zasługuje na jedno: na zapomnienie.

Monika: Dajcie tej produkcji szansę i czas. Przez pierwsze pół godziny zachodziłam w głowę: “Serio? Ktoś jeszcze robi takie standardowe, nudne filmy historyczne?!”. I nagle - olśnienie! Nie wiem czy to przez genialną Oscar-winner Olivię Colman, świetną Emmę Stone i Rachel Weisz i ich dobrą chemię. Ale aktorki to najmocniejszy punkt tego filmu. Odnoszę wrażenie, że ta historia mogłaby być opowiedziana lepiej, ciekawiej. Ale wyszło całkiem nieźle! Mężczyźni schodzą tu na dalszy plan, ale szczerze to się nie dziwię - każda z tych pań to niezłe ziółko, a Sarah (Rachel Weisz) nieźle radzi sobie z bronią :)

Agata: Ani ziębi, ani parzy, co w tym przypadku, mimo wszystko, jest komplementem z mojej strony, ponieważ nie jestem fanką tego typu kina. Aktorsko – bardzo na tak. Doceniam również konsekwencję w prowadzeniu fabuły, u Lanthimosa to dość rzadko spotykane zjawisko.  



PLANETA SINGLI 3



Michał: No i klops. Po dwóch, bardzo dobrych, częściach otrzymujemy średniaka, który w bardzo słabym stylu zamyka trylogię. Co prawda chemia między Stuhrem a Więdłochą wciąż jest kapitalna, jednak w scenariuszu zabrakło, tym razem, polotu w dialogach. Owszem, parę fajnych tekstów się tu trafia, jednak głównie w pierwszej części projekcji. Druga połówka to już standardowe, romantyczne smęcenie buły. Widać, że „trójka” powstała zbyt szybko i chyba jej fabuła została autentycznie napisana na kolanie. Szkoda…

Monika: Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym. Twórcy powinni zaśpiewać sobie jeszcze: “kiedy powiem sobie dość?”. Typowy skok na kasę po sukcesie poprzednich części. Gdy byłam w liceum często mówiło się: “ŻAL”. To jedno słowo oddaje w pełni moje odczucia. Skąd ta nagła drama? Kto w ten sposób organizuje wesele? Czemu to takie naciągane? Chyba po to by zmieścić nazwisko Szyc i Linda na plakacie i w ten sposób zdobyć więcej hajsu. Wstyd.

Agata: Gdyby to była Planeta Singli 2.5, to napisałabym, że naprawdę nieźle trzyma poziom. A, że do tego niestety należy dodać końcowe pół filmu, to wychodzi kicha. Dramy od czapy, marny poziom nowych wątków oraz porzucenie komediowego zacięcia spowodowały, że wyszłam z kina mocno rozczarowana. 



LEGO PRZYGODA 2



Michał: Tak się tworzy sequele! Film ten tylko w minimalnym stopniu jest słabszy niż część pierwsza i wciąż dostarcza niekontrolowanych wybuchów śmiechu! Świetne cameo, WYBITNY dubbing, masa rewelacyjnych scen – oj często będę wracał do tej produkcji! P.S. dobra rada – to nie jest film dla bachor… dzieci, nie zrozumieją żadnego z żartów przygotowanych przez twórców. Dorośli zaś będą się bawić wybornie.

Agata: Animacja wprost stworzona dla dorosłych, którzy pod pretekstem bycia nieegoistycznymi opiekunami zabierają swoją (lub wypożyczoną) dzieciariadę do kina, a tak naprawdę sami zacierają ręce na myśl o gwarantowanej i potężnej dawce dobrego humoru. Efekt jest taki, że dorośli faktycznie świetnie się bawią, a dzieciaki wiercą, skaczą, mają problemy z pęcherzami i jedzą popcorn.



ALITA: BATTLE ANGEL



Michał: Trudno było orzec, czego oczekiwać po tej produkcji. Nienawidzę mangi i anime, a tu ekranizacja. Na szczęście jest to hollywoodzka ekranizacja i dzieło to daje radę! Ogromne brawa należą się Robertowi Rodriguezowi – nie pamiętam, kiedy filmowy świat aż tak żył! W tle akcji ludzie wykonują codzienne czynności, praktycznie w ogóle nie ma pustych kadrów, człowiek aż czuje się mieszkańcem prezentowanego miasta! Niesamowite uczucie! Jeśli do tego dodamy niezłą obsadę (Rosa i Chritoph!), bardzo dobry soundtrack oraz rewelacyjne efekty specjalne (seans 3D w IMAX to PETARDA – przypomnę, że nienawidzę 3D), trzeba stwierdzić, że „Alita” to naprawdę dobre kino! Szkoda tylko, że scenariusz czasem kuleje…

Agata: Jedno z lepszych, o ile nie najlesze, kino 3d, w jakim miałam okazję uczestniczyć. Oglądając ten film w IMAXie w 3D wreszcie uwierzyłam w wałkowane przez nich hasło: Watch a movie or be part of one – tak, zdecydowanie byłam part of. A fabuła? Cudownie prosta i w zdecydowanej większości wciągająca.



JAK WYTRESOWAĆ SMOKA 3



Michał: Ponownie, niestety, piszę w tym podsumowaniu o słabym zakończeniu trylogii. Bardzo lubię tę serię, jednak twórcy „trójki” autentycznie nie mieli pomysłu na cały film kończący tę historię. Dużo tu zatem zapychaczy, główny antagonista, który miał straszyć, bardziej wali żenadą, a wątek miłości smoków został rozwleczony na ¾ filmu i po prostu nudzi. Nie ma tu już tego humoru, „trójka” ma zupełnie inny wydźwięk. Dobrze, że pozostali bohaterowie (poza Czkawką i Szczerbatkiem) są sobą i chociaż oni ratują ten film przed katastrofą. No dobra, soundtrack i grafika też dają radę. Pozostaje jednak żal, że tak fajna seria doczekała się tak słabego finału…

Agata: Słodziaszkowe flaczki z olejem. I o wieeeele mniej humoru, niż w poprzednich częściach.



PRODIGY. OPĘTANY



Michał: Trailery tego czegoś śmigały w kinie od stu lat, już miałem ich serdecznie dość. Dlaczego zatem to obejrzałem? Bo Unlimited. Dzieło to w ogóle mnie nie zaskoczyło – zapowiedzi wróżyły słabiaka i słabiaka otrzymaliśmy. Twórcy chcieli zbudować ten film na jump scare’ach, a wszystkie jump scare’y dało się banalnie przewidzieć. Historia jest prosta, bohaterowie płascy, zaskoczeń (prócz małego w finale) tu nie uświadczycie. Będziecie się jednak… dobrze bawić (co prawda nie tak, jakby chcieli tego twórcy) – ja kręciłem bekę przez cały film i śmiałem się więcej niż na niejednej komedii. Bzdurka.

Monika: Zupełnie nie tego się spodziewałam! I to zaskoczenie na plus! Cieszę się, że w końcu ktoś wyszedł z prostego schematu “filmu o opętaniu”. Jako, że dla mnie dobrym horrorem jest ten z creepy dzieckiem - miałam ciarki. Jedynie zakończenie było niedociągnięte.



ZAKON ŚWIĘTEJ AGATY



Michał: Początek tej produkcji wieszczy naprawdę niezłe kino! Jest fajny klimacik, ciekawie zapowiadające się retrospekcje, demoniczne odloty. Szkoda tylko, że tak szybko to upada, a my zamiast fajnego thrillera otrzymujemy kolejną, schematyczną kupę filmową. Ilość idiotyzmów pod koniec projekcji przekracza wszelkie normy, bohaterowie zachowują się jakby zamiast mózgów mieli fistaszki, a sztucznie budowane napięcie wywołuje salwy śmiechu. Szkoda, bo myślałem, że produkcja ta mnie zaskoczy…

Agata: Co prawda filmu nie widziałam, bo nie oglądam horrorów, ponieważ są horrorami, ale tytuł jest bardzo sympatyczny, taki na dysię z serduszkiem nawet.



KOBIETY MAFII 2


Michał: Patryku Vega, skończ karierę! Nic tu więcej nie dodam, bo wciąż czuję się obrażony tym ku.ewskim gównem, które zaserwował nam ten pseudoreżyser.

Agata: U pana Vegi konsekwentnie beznadziejnie :) Znów obleśnie, znów obcinanie części ciała, znów zaczynanie i porzucanie wątków pobocznych, znów brak gry aktorskiej oraz  znów humor, którego nie ogarniam. Nowy jest chyba tylko pluszowy niedźwiedź z Krupówek, który jeździ na rowerze udając, że jest PRAWDZIWYM niedźwiedziem cyrkowym. Plakat też jest znów beznadziejny, więc go nie wklejam.



GRANICA


Agata: Dość intrygujący fantasy/thriller/romans. W filmie obserwujemy połączenie skandynawskiego zamiłowania do baśni z ich stanowczym i często skrajnie surowym prawem. A na granicy tych dwóch światów stoi zagubiona i (nie bez przyczyny) zdezorientowana Tina, której charakteryzacja słusznie walczyła niedawno o Oscara.


TABELA PODSUMOWUJĄCA OCENY*


*najgorszy film wyłoniliśmy tym razem dwuosobowo

środa, 24 października 2018

9. Festiwal Kamera Akcja - relacja


Całe szczęście, że sezon ślubów kończy się we wrześniu, bo nasi znajomi mogliby być rozczarowani odmową przyjścia :) Numerem jeden w październiku jest dla nas co roku (od sześciu lat) FKA :)



Pisałyśmy o tym już na facebooku, że poziom festiwalu z roku na rok jest coraz wyższy. Tym razem byłyśmy zachwycone przede wszystkim szybkością reakcji speców od mediów społecznościowych, którzy nie pozostawili naszych nieustannych relacji bez odpowiedzi.

Co roku mamy możliwość wyboru z takiej ilości filmów, że chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Dodajmy do tego ciekawą miejscówkę (Szkoła Filmowa w Łodzi), promocję na kawę i ciastko oraz NAJLEPSZE towarzystwo naszych kochanych blogerów i mamy przepis na sukces. Cudownie jest przebywać wśród osób, które rozumieją, że chcesz iść na piąty film z rzędu, a po pierwszej w nocy będziesz skłonna o nim dyskutować. Na te cztery dni wychodzimy z ról marketingowca, analityka w banku, czy doradcy matrymonialnego, a stajemy się przede wszystkim miłośnikami kina.

Źródło: FB FKA
Świetnie się bawiliśmy... nabijając się z naszych min :D Ale panele dyskusyjne NAPRAWDĘ były INTERESUJĄCE


Chciałybyśmy opowiedzieć Wam o naszych  TOP filmach, które widziałyśmy podczas tej edycji. Zabawne, bo na jednej z dyskusji omawialiśmy sens robienia rankingów i punktowania produkcji filmowych :)

Kolejność losowa:


BEZLITOSNY / Bool-han-dang: Na-bbeum Nom-deul-eui Se-sang 

(wyobrażacie sobie to w kasie kinowej? - Poproszę bilet na Bool-han-dang....)
Może nie jestem fanką kina koreańskiego, ale ten film przypadł mi do gustu. Przede wszystkim dlatego, że zakończenie nie było do końca oczywiste. Widzimy tutaj historię koreańskiego bosa narkotykowego, który odsiaduje wyrok w więzieniu. Trafia tam też młody chłopak, który stara się zdobyć jego przychylność. Po odsiadce ich lojalność czeka niemała próba. Historia o tym, że każdy z nas ma swoje mniejsze lub większe sekrety, przestępcy mogą mieć dobre charaktery, ale ufać nie należy nikomu. Ktoś, kto spodziewa się seulskiego kartela narkotykowego od kuchni może poczuć się rozczarowany, bo więcej tutaj dramatu i ludzkich emocji, ale moim zdaniem to akurat ten film wzbogaca. Warto wyrobić sobie zdanie na jego temat:) [Monika]

KAPITAN / Der Hauptmann

Zdecydowanie numer jeden festiwalu! I o wiele bardziej trafiający w moje zainteresowania. Pisząc o filmach związanych z historią II Wojny Światowej i obozach koncentracyjnych: „okrutny” może wydać się banalne. Jednak, ten obraz jest okrutny w zupełnie innym sensie. Czytając zarys fabuły, byłam pewna co się stanie, jaki będzie główny bohater, jaki będzie finał. Spodziewałam się czegoś w rodzaju „Es ist wieder da”, może czegoś bardziej abstrakcyjnego. A tutaj... totalnie miażdżące zaskoczenie. Co bardziej dotkliwe - historia oparta na faktach. Niektórych scen nie wymażę z głowy do końca życia, tego jestem pewna. Dyskutowaliśmy potem długo o tym ile zła siedzi w człowieku. I znowu.... jakie oczywiste byłoby ukazanie jedynie oczywistości, że Niemcy mordowali ludzi w obozach koncentracyjnych. To jest niezaprzeczalny fakt. Jednakże „Kapitan” mówi o tym, że nie tylko ta okrutna strona naszej natury jest niezmienna od tych kilkudziesięciu lat. Niektórzy z nich zachowywali się jak spuszczeni ze smyczy pracownicy na delegacjach (a wiem, co mówię w tej kwestii...). Absolutne prostactwo.
Serdecznie i gorąco Was namawiam do zobaczenia tego filmu. Jest na tyle ciężki, że pewnie wielu z Was nie zdecyduje się na drugi jego seans, ale chociaż ten jeden raz... proszę! [Monika]

JESZCZE NIE KONIEC

Na początku wydaje się, że jest banalnie, typowo i oczywiście. Patrzymy na skłócone, rozwiedzione małżeństwo oraz na resztę ich exrodziny. Widzimy dzieciaka, który w sumie nie wiadomo dlaczego stara się, jak może, by unikać wizyt u ojca. Poznajemy tegoż właśnie ojca, który nie wiadomo dlaczego niby chce regularnie widywać syna, ale gdy już odbiera go od matki, to nie potrafi pozbyć się swojego gburowatego sposobu bycia. Na koniec mamy też wspomnianą matkę – wiecznie spiętą, zestresowaną, wystraszoną i unikającą jak ognia jakiegokolwiek kontaktu z byłym facetem. Przez długi czas nie wiadomo, co kiedyś między nimi zaszło, kto i dlaczego właściwie zawinił. Nie można określić się po niczyjej stronie. Aż nagle zbliża się kulminacja, wybuch, dosłownie horror. Oglądając kolejne sceny i nasłuchując coraz wyraźniejszych dźwięków czułam, że to rosnące napięcie jest wręcz namacalne, fizycznie odczuwalne. Minimalizm, brak wyolbrzymiania i realizm – to właśnie te elementy sprawiły, że jeszcze przez dłuuuugie minuty po seansie nie mogłam pozbyć się gęsiej skórki.
Wybaczcie, ale nawet ta maksymalnie okrojona notka już Was pozbawiła tego, co otrzymałam ja – zaskoczenia i totalnie niespodziewanego nakautu. Mimo wszystko, zachęcam do obejrzenia. [Agata]

THE WORLD IS YOURS

Komedia! Jest akcja, jest humor (trzeba to podkreślać, bo niestety gatunek nie zobowiązuje), jest kolorowo i nieoczywiście. Historia niby-dealera, który postanawia zerwać ze swoimi niecnymi uczynkami, wykonać ostatnie wątpliwie-legalne zlecenie, zarobić grube siano i otworzyć jakiś tam, własny biznes. Jednak (oczywiście), pojawiają się komplikacje w postaci: rodziny, kumpli, byłej dziewczyny i piękny plan zaczyna się nieco gmatwać.
Film w kinach od najbliższego piątku (26.10.), więc naprawdę warto rozważyć seans. [Agata]


Panele dyskusyjne

PRZEMOC W KINIE



W tym roku wyjątkowo zawitałyśmy do Łodzi już w czwartek, a wszystko przez panel dyskusyjny o przemocy w kinie, którego uczestnikiem miała być m.in. Agnieszka Holland. Gośćmi były również Greta Gober i Natalia Grzegorzek. Panel prowadził Michał Pabiś-Orzeszyna.
Wyjątkowo interesujący, dający pole do kilkugodzinnej nocnej dyskusji, którą przeprowadziliśmy w naszym blogerskim towarzystwie. Poruszane zostały tematy nierównego traktowania na planie i w całej branży filmowej, granicach między tym, co wolno reżyserowi wymagać od aktorów oraz o głośnej akcji Me too (ten temat omówiono najszerzej). Zaproszone panie bez skrępowania omawiały najciekawsze kwestie, przytaczały badania i własne doświadczenia. Byłyśmy  zauroczone skromnością i inteligencją Agnieszki Holland, która również sprowadzała dyskusję na właściwe tory (do głównego meritum).
Zdecydowanie warto było zagościć w filmowej Łodzi dzień wcześniej :)

KINOFILIA PO KOŃCU KINA



Zakres dyskusji był chyba jeszcze szerszy, niż w tej wspomnianej wyżej. Jednym z ciekawszych wątków był temat legalnego dostępu, a raczej braku legalnego dostępu do wielu materiałów filmowych i nie tylko. W panelu wzięły udział: Grażyna Torbicka, Paulina Kwiatkowska, Patrycja Mucha.



Jeśli dotarliście do końca tej relacji – serdecznie gratulujemy i jeszcze serdeczniej dziękujemy! :D
W nagrodę minifotorelacja :)


Łódzka Szkoła Filmowa, czyli tutaj mieszkaliśmy przez cztery dni

Festivallife

Kaaawa, jeszcze więcej kawy!

Tam filmy, a Tubajka (ładniusi klub festiwalowy)


FKA – widzimy się za rok, na jubileuszowej 10-tej edycji <3






czwartek, 11 października 2018

9. Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja – zapowiedź

Grafika z FB FKA :)


Pokazy premierowe, przedpremierowe, a nawet filmy bez polskiej dystrybucji kinowej. Do tego spotkania z twórcami i krytykami kina. Ponadto, panele dyskusyjne, warszaty oraz konkursy. Te zbliżające się cztery dni października z pewnością nie będą nudne dla szanującego się kinomaniaka.


Niecierpliwię się na:

Spotkania z: Agnieszką Holland oraz Grażyną Torbicką. Niesamowicie ubolewam, że zabraknie nas na niedzielnym, popołudniowym spotkaniu z Gabrielą Muskałą [połączenia Poznań-> Łódź i Łódź-> Poznań to coraz większy skandal!].

Przedpremiery: m.in. film otwarcia, czyli „Córka trenera”. Tradycyjnie, niecierpliwie czekam również na nowy, dyplomowy film studentów Łódzkiej Szkoły Filmowej („Monument”, reż. Jagoda Szelc).

Przykro mi bardzo, że „Monument” będzie w tym samym czasie, co Case Study nt. „Wyspy psów” L

VHS Hell, czyli niestandardowy pokaz niestandarowego filmu (w tym roku „The Stabilizer”, czymkolwiek on jest) z niestandardowym lektorem na żywo. Nie jestem pewna, czy późna godzina seansu (00:30, czyli jeszcze niby sobota, ale technicznicznie rzecz biorąc, to już niedziela) nie spowoduje, że część pokazu prześpię. Liczę jednak, że lektor w tym roku spisze się wyśmienicie i uniemożliwi chrapanie.

Cały harmonogram godzinowy znajdziecie TUTAJ

Aha! Ciekawi mnie też zupełnie nowa miejscówka festiwalu, bo w tym roku całość rozegra się w murach Szkoły Filmowej.

Do zobaczenia za tydzień! J