niedziela, 16 lipca 2017

Aż do kości / To the Bone

Kolejna pełnometrażówka Netflixa, która kręci się wokół jedzenia. Jednak tym razem na tapetę wzięto nie tylko wstręt do spożywania mięsa, a do spożywania czegokolwiek. 



Film, którego główną bohaterką jest 20-letnia anorektyczka, ani nie szokuje, ani nie powala na kolana. Bardziej wygląda mi on na jakąś formę autoterapii dla reżyserki (Marti Noxon) oraz odtwórczyni głównej roli (Lily Collins), które podobno w przeszłości zmagały się z tą chorobą, niż na lekcję, lub przestrogę dla ludzi z jadłowstrętem. 


Jako minispojlerek dodam, że w filmie znajduje się dziwna scena, w której matka postanawia nakarmić swoją dorosłą córkę, co chyba ma być przełomowym momentem dla nich obu. W moim odczuciu było to tak bardzo creepy, że w ogóle nie potrafiłam skupić się na "podniosłości" tego momentu. 


A może po prostu nie wczułam się w problem i spoglądałam na ekran cynicznym okiem, w dodatku znad tabliczki Milki.

środa, 12 lipca 2017

Okja

Po pierwszych scenach - bardzo klimatycznych, a wręcz baśniowych - miałam wrażenie, że obejrzę rasowego przedstawiciela kina familijnego. Jednak, im dalej w las... a właściwie odwrotnie, bo im dalej od lasu, tym atmosfera staje się coraz bardziej gęsta, a temat poważnieje z minuty na minutę.



W najnowszym filmie Joon-ho Bonga poruszonych zostaje sporo aktualnych, istotnych i drażliwych kwestii. I tak, obserwujemy tutaj m.in. głupiejące społeczeństwo, któremu można wszystko podsunąć pod nos, jako rozrywkę - ważne, żeby było kolorowo, głośno, z fetą i na szeroką skalę. Mamy rosnący problem głodu, który o ironio wcale się nie zmniejsza, mimo że wielu z nas jest mistrzami w marnowaniu jedzenia. Śledzimy też mocny, zero-jedynkowy apel miłośników zwierząt z niesamowicie łopatologicznym zobrazowaniem ich ideologii. A przez cały seans nie zapominamy, co jest tematem przewodnim i obserwujemy bohaterów, których łączy bezgraniczna, najważniejszej na świecie przyjaźń. Piękne to i uniwersalne zarazem.

Chociaż nie należę do gorliwych obrońców  zwierząt, nie pielęgnuję żadnej ludzko-zwierzęcej przyjaźni, ani tym bardziej nie jestem wegemaniakiem, to mimo wszystko są pewne obrazy i zjawiska, które nawet mnie poruszają i chociaż nie dotykają bezpośrednio, to bolą od samego patrzenia. Myślę, że każdy pozbawiony psychopatycznych skłonności człowiek, odbierze ten film w podobny sposób. Żądza pieniądze rośnie w siłę, ludzkie okrucieństwo nie zna granic, a obie te sprawy napędzają siebie nawzajem, co prowadzi do błędnego koła, które coraz szybciej mknąc, coraz bardziej wymyka się spod naszej kontroli.

Karykaturalne osobowości, niczym czarni bohaterowie z „Igrzysk śmierci”; przedstawione magiczne relacje przypominające te z „Życia Pi”; silna, dziecięca przyjaźń, jak w „Moście do Terabithii”. To wszystko sprawia, że „Okja” niesamowicie działa na wyobraźnię.

To jeden z tych obrazów, który bardzo chętnie obejrzałabym na dużym ekranie. I chociaż zapewne po raz drugi opowiedziana w nim historia nie poruszy mnie równie mocno, to ze względów artystycznych nie mogłabym odmówić sobie takiego seansu. Nigdy w życiu nie oglądajcie tego z dziećmi! Chyba :D 

sobota, 3 czerwca 2017

AfryKamera, 27.05.-01.06.2017, Poznań

Sześć dni z kinem afrykańskim minęło błyskawicznie, a zdecydowana większość filmów, które miałam szczęście obejrzeć w trakcie tegorocznego Festiwalu idealnie trafiła w mój gust. Ostatnio mocno zaniedbałam oglądanie dokumentów, dlatego tym bardziej cieszę się z każdego obejrzanego w ramach AfryKamery. Jednak, to fabuły naprawdę skradły moje serce. Mocne, wstrząsające, wyraziste dramaty - to one dostarczają mi emocji, dzięki którym wiele lat temu pokochałam kino. W trakcie Festiwalu doskonale sobie o tym przypomniałam. 



Poniżej zestawienie kilku najlepszych filmów, zaczynając od mojego NAJ:


1. "Mów mi złodziej" / "Noem My Skollie"; RPA, 2016


Historia czwórki przyjaciół, którzy po dramatycznym i przerażająco wstrząsającym doświadczeniu jednego z nich - Abrahama - postanawiają założyć własny gang. Mimo, że decyzję tę podejmują mając zaledwie kilka/kilkanaście lat, to przez ani jedną sekundę istnienia swojej chuligańskiej grupy nie traktują jej, jako zabawę. Kiedy pewnego dnia z pozoru łatwa akcja kończy się fiaskiem, Abraham wraz z jednym z przyjaciół trafiają do więzienia. Tutaj czekają ich przerażające lekcje życia oraz liczne próby charakterów. Męsko-męskie gwałty, upokorzenia, poznawanie swojego miejsca w szeregu - to ich nowa codzienność. 
Film jest określany mianem nieoficjalnej autobiografii scenarzysty. 
8/10

2. "Ciało obce" / "Corps estranger"; Tunezja, Francja, 2016


Reżyserka Raja Amari w sposób nieoczywisty, a nawet prekursorski przedstawiła życie uchodźców w Paryżu. To niesamowite, że z tak politycznie przesiąkniętym tłem udało się jej przedstawić przede wszystkim historię i wzajemne relacje trójki głównych bohaterów. Można by nawet powiedzieć, że trójkąta głównych bohaterów. 
Stylistyką "Ciało obce" przypomina mi nieco "Wyśnione miłości" Dolana, więc może dlatego, tak pozytywnie odebrałam ten film.
Aktorsko - mistrzostwo świata!
7.5/10

3. "Przeklęci" / "The Cursed Ones"; Wielka Brytania, Ghana, 2015


Chociaż akcja filmu toczy się w fikcyjnym miejscu i przedstawia losy fikcyjnych bohaterów, to reżyser ( Nana Obiri Yeboah) zaznacza, że inspirował się faktami. Każdego roku w zachodniej Afryce tysiące dzieci zostaje oskarżanych o uprawianie czarnej magii, torturowanych, a nawet zabijanych. 
W "Przeklętych" na pierwszy plan zostaje wysunięta historia 15-letniej dziewczyny, która podziela losy wspomnianych wyżej dzieci. Jednak na całość składa się więcej elementów: fanatyzm religijny, korupcja, żądza władzy. Ogromny plus za odważny i nieoczywisty zwrot akcji!
Słabe aktorstwo niestety nieznacznie psuje seans. 
7/10


4. "Maloya"; Reunion, 2016


Dokument o muzyce i stylu tańca (to tytułowa Maloya) wywodzącym się z wyspy Reunion. Charakteryzuje się krótkim, rytmicznym tempem oraz tekstami śpiewanymi po kreolsku. Maloya, która obecnie uznawana jest za symbol oporu przeciw władzy, przez wiele lat była zakazana oraz uznawana za niebezpieczną, wprowadzającą w trans i obfitującą w mistyczne doznania.
6/10

4. "Bi Kidude na celowniku" / "I Shot Bi Kidude", Wielka Brytania, Tanzania, 2015


Dokument o Bi Kidude określanej mianem "najstarszej wokalistki na świecie", "skarbem narodowym", a nawet "towarem eksportowym Tanzanii". W swojej muzyce podkreślała m.in. swój sprzeciw wobec nierównościom społecznym oraz opresji kobiet. Do bardzo późnej starości koncertowała na całym świecie, była również u nas :)
Bardzo ciekawie poprowadzona narracja - reżyser w interesujący sposób zapętla przedstawioną przez siebie opowieść. Dzięki temu wraz z nim widz może uczestniczyć w swoistym śledztwie, próbującym określić okoliczności i pobudki nietypowego porwania "babci Zanzibaru" przez jej dalekiego krewnego.
6/10


Tegoroczna AfryKamera była moją drugą. Pamiętam dokładnie, że rok temu, wzięłam w niej udział, tak jakby eksperymentalnie i z ciekawości. Teraz (już!) z sentymentu i (przede wszystkim) ogromnej słabości do seansów w kinach studyjnych. Jestem przekonana, że na przyszłoroczny Festiwal będę biegła w podskokach, niecierpliwie odliczając przed nim dni.

Kino Muza w Poznaniu - SERDECZNIE DZIĘKUJĘ za możliwość uczestniczenia w tym wyjątkowym, obfitym w mocne wrażenia oraz niesamowicie poszerzającym moje kinowe horyzonty Festiwalu.



czwartek, 25 maja 2017

Festiwal Afrykamera 2017 - Zapowiedź

 27.05.-01.06.2017, Kino Muza w Poznaniu




To już 12. odsłona Festiwalu AfryKamera, która w tym roku dedykowana jest Ghanie.

Projekcje filmów odbywają się w ośmiu miastach Polski, a u nas w Poznaniu - w Kinie Muza. Łącznie widzowie z całego kraju będą mogli wybierać spośród ponad 20. filmów fabularnych i dokumentalnych. 
Ja już odebrałam swoje wejściówki i w planach mam m.in. następujące tytuły:
"Ciało obce", "Przeklęci", "Pociąg soli i cukru", "Malyoa", "Bi Kidude na celowniku", " Opowieść Ugandyjska". 
Szczegółowy repertuar dostępny na stronie Kina 

Krótko o idei Festiwalu (za organizatorem):

Celem Festiwalu jest przybliżanie największych osiągnięć Afryki w zakresie kina, co pozwala na bieżące obserwowanie rozwoju kontynentu w tym sektorze oraz przełamywaniu nieprawdziwego stereotypu, że Afryka jest kinową pustynią. Dotyczy to nie tylko dorobku ostatnich kilku lat, również przybliżaniu nieznanej, a wielce wartościowej twórczości klasyków tego regionu. Dodatkowo dążymy do przybliżania znajomości specyfiki kinematograficznej regionów afrykańskich oraz do przedstawienia i rozjaśniania jak lokalne różnice kulturowe potrafią znacząco wpływać na język kinowy i specyfikę twórczości.


Czyli wiecie co robić! Przez najbliższy tydzień możemy wpaść na siebie w Muzie :)