Nieważne, w jakim jesteśmy wieku
i nieważne, jakie mamy już za sobą doświadczenia – rola debiutanta zawsze bywa
stresująca. Dotyczy to nie tylko sfery zawodowej, ale także życia osobistego, o
czym przekonali się bohaterowie filmu Mike’a Millsa.
Oliver (Ewan McGregor), facet
przed 40-tką, ma raczej poukładane, chociaż jednocześnie dość nudne życie.
Sytuacja ta diametralnie się zmienia, gdy pewnego dnia, jego 75-letni ojciec (Christopher
Plummer) wyznaje, że jest gejem, z czym nie chce się dłużej ukrywać. W związku
z tym obaj panowie muszą zadebiutować w nowych, życiowych rolach. Po jakimś
czasie Olivera czeka jeszcze jedna, ogromna niespodzianka. Na imprezie u
znajomych poznaje Annę (Melanie Laurent), dzięki której na nowo odkrywa uroki niewinnego
zauroczenia, a ostatecznie też głębokiej miłości.
„Debiutanci” są opowieścią o
różnych okresach z życia głównego bohatera. Na szczęście przeszłość sprawnie przeplata
się z teraźniejszością, więc nie ma tutaj zbędnego chaosu i zagmatwania wątków.
Oglądając wspomnienia z dzieciństwa Olivera, zmieniające się jego relacje z
ojcem, doświadczenia zawodowe oraz kontakty z Anną można dojść do wniosku, że
czasami warto podjąć ryzyko i rozpocząć nowe życie – niezależnie od wieku. Właśnie
dlatego „Debiutantów” odbieram jako film obyczajowy, który w ciekawy sposób
uczy widzów optymizmu i odwagi do życia w zgodzie z samym sobą.
Tym, co zwróciło moją szczególną
uwagę, był bardzo ciekawy, graficzny sposób przedstawienia niektórych scen.
Zabieg ten nie tylko działał na wyobraźnię, ale stanowił także nawiązanie do
zawodu Olivera – grafika. Niektóre hasła, rysunki i projekty T-shirtów
zaprezentowane w „Debiutantach” mogłyby stać się kultowymi. Dziwne, że jeszcze
nie są (a może są, tylko że ja o tym nie wiem?). Natomiast mój ulubiony moment
w całym filmie to przyjęcie, na którym poznali się Oliver i Anna. Zdradzę
tylko, że przeprowadzili ze sobą bardzo ciekawy, mądry i błyskotliwy dialog,
mimo że kobieta nie mogła wówczas mówić.
To kolejna udana kreacja McGregora,
o której postanowiłam napisać w swojej recenzji. W „Debiutantach” udało mu się
stworzyć bardzo dobry duet z Melanie Laurent. Chociaż tę aktorkę cenię przede wszystkim za udział w „Bękartach
wojny”, to w opisywanym dzisiaj filmie stworzyła godną zapamiętania postać. Filmowa
Anna nie jest jedynie obiektem westchnień Olivera. To kobieta z bolesnymi
wspomnieniami, która mimo wszystko nie zamyka się przed innymi ludźmi i cały czas
szuka swojego szczęścia. Jednak najbardziej chwalonym i docenianym aktorem „Debiutantów”
jest Christopher Plummer. Za rolę 75-latka, który postanowił pokazać światu
swoją prawdziwą twarz, otrzymał w 2012 roku Oscara, Złotego Globa i nagrodę
BAFTA dla najlepszego aktora drugoplanowego. Jego fioletowy, filmowy sweter
mógłby zostać symbolem odwagi i determinacji.
![]() |
| Christopher Plummer we wspomnianym "symbolu odwagi" |
Chociaż film ogląda się raczej
lekko i przyjemnie, to w rzeczywistości porusza on bardzo ważne, a nawet
bolesne tematy. Oprócz tego udowadnia, że nie tylko to, co już przeżyliśmy ma
wpływ na to, co aktualnie przeżywamy, ale także teraźniejszość kształtuje nasz
sposób wspominania przeszłości. Daję 7/10.
![]() |
| Esencja całej tej historii |

















